sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 1- Pierwsze spotkanie Annie i Finnicka

FINNICK


   Piękny dziś dzień, wyjątkowo piękny jeśli brać pod uwagę to, że wcale się nie denerwuję, a za tydzień dożynki, sześćdziesiąte piąte. Czas szybko leci, minęło już sześćdziesiąt pięć lat od czasu kiedy Dystrykty sprzeciwiły się tyranii Kapitolu, na igrzyskach poległo 1472 trybutów, za jakiś czas jeszcze 23. Kiedy o tym myślę zastanawiam się po co wprowadzono te żałosne igrzyska, wpajają nam, że po to, aby nie dopuścić do kolejnych rebelii, żeby nie powtórzyły się Mroczne Dni. Bzdura. Każdy wie, że są po to, aby zapewnić rozrywkę Kapitolińczykom, według mnie ich celem jest też wyniszczenie ludności z Dystryktów, ale kto miałby pracować na tych leniwych idiotów, jak nie my? Ludzie, którzy ledwie wiążą koniec z końcem, przynajmniej niektórzy. Ja nie powinienem narzekać w końcu jestem synem kapitana jedynego statku w Panem, więc całkiem nieźle mu płacą, ale inni ludzie głodują i umierają, nawet w naszym Dystrykcie, który jest jednym z bogatszych i na igrzyska posyła zawodowców, czyli dzieciaki trenujące od najmłodszych lat do tego, żeby wziąć udział w tym badziewiu. Ja też trenuję, z obowiązku, ale nigdy się nie zgłoszę.
    Dziwne, mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, to prawie nie możliwe, to miejsce jest moje, znaczy nie na własność, ale przychodzę tu codziennie od dwóch lat. To jedyny obszar w Panem, gdzie wiem, że nic mi nie grozi, gdzie nikt mnie nie widzi, ale ja widzę wszystko. Moja kryjówka znajduje się na górce, otoczonej drzewami, widzę stąd ocean i mimo, że nie jestem na plaży to leżę na piasku, który przynosiłem tu zaraz po tym jak odkryłem to miejsce. Moje miejsce. Jednak ktoś mnie obserwuje, tylko jak mnie tu znalazł? Słyszę szmer dobiegający zza drzew.
-Kto tam jest?- krzyczę, ale odpowiada mi głucha cisza. Więc próbuję jeszcze raz.-Wiem, że tam jesteś, nie ukrywaj się ty tchórzu!-Chyba teraz podziałało, bo ktoś wychyla się zza drzewa.
-Wypraszam sobie!- Krzyczy dziewczyna o brązowych długich włosach i ślicznych zielonych oczach. Na oko ma dwanaście lat.- Nie jestem żadnym tchórzem, Czego nie da się powiedzieć o tobie.
-Co??- Nie rozumiem, przecież kto jak kto, ale ja tchórzem nie jestem.
-A kto darł się chyba na cały Dystrykt? Ja? - Tego się nie spodziewałem.
-No może ja, ale jak ty byś się zachowała gdybyś usłyszała szmer w swojej kryjówce?- Nie mogłem wymyślić innego słowa, świetnie teraz wyszło na to, że zachowuję się jak pięciolatek.
-Twojej kryjówce? - Jest zła, słyszę to w jej głosie.
-No a czyjej?!- Odpowiadam.
-Mojej!-  Myślałem, że tylko ja tu przychodzę. Chyba nie ma sensu się z nią kłócić.
-Może porozmawiamy na spokojnie?
-Dobra.

Trochę takich pierdół na początek.

    Piszę tego bloga, bo ... bo tak. Finnick Odair to jedna z moich ulubionych postaci, więc czemu nie pisać o jego historii? Annie też lubię, więc ten blog będzie w połowie o niej :)

 Notki będą dodawane albo oczami Annie albo Finnicka, to zależy.


Miłego czytania.